piątek, 24 maja 2013

Zielono mi, miętowo mi...



















Na mojej działce w stylu wiejskim nie mogło zabraknąć zakątka ziołowego. Zioła są ozdobą ogrodu, wytwórnią aromatów oraz poprawiają smak i wartość odżywczą serwowanych dań. Smakują mi tym bardziej, że mam świadomość, że sama je wyhodowałam. W maju korzystam z dobrodziejstw mięty pieprzowej, melisy, oregano, lubczyku, szczypiorku, koperku i pietruszki naciowej.
Szczególnie preferowana przeze mnie jest mięta. Przed czteroma laty kupiłam sadzonkę w doniczce i wysadziłam na dość słoneczne, wilgotne stanowisko. Po dwóch latach, ku mojej radości,  rozrosła się na powierzchni ponad 4 metrów kwadratowych. Od tamtej pory trzymam ją w ryzach nie pozwalając na większą ekspansję. Taka ilość mięty zaspakaja wszystkie moje potrzeby.
W mięcie jest najwięcej cennych składników, zanim wejdzie ona w okres kwitnienia, a najmocniej pachnie zerwana przed południem. Pamiętając o tych zasadach, zrywam ją teraz i zagospodarowuję maksymalnie:

  • dodaję do zimnych napojów (świeże listki wrzucone do wody z cytryną orzeźwiają),
  • robię herbatki (gaszą pragnienie, odchudzają, wspomagają trawienie),
  • przyprawiam i ozdabiam nią różne potrawy (smakuje w twarożku, mizerii, z rybami, jagnięciną, cielęciną, podkreśla smak pomidorów, jabłek, ziemniaków, marchewki, zielonego groszku, pasuje do deserów, lodów, jogurtów).
  • pęczki mięty wieszam w oknach i przy stole w ogrodzie, by odstraszyć komary,
  • ususzone listki wkładam do woreczków lnianych i wkładam je do szuflad z bielizną, na półki z pościelą, by nadały subtelny zapach i ewentualnie odstraszyły insekty,
  • sporządzam napar z mięty i dolewam go do kąpieli,
  • ostudzonym mocnym naparem polewam rośliny zaatakowane przez mrówki,
  • aromatyzuję miętą chusteczki higieniczne, … .


Lubię połączenie mięty z cytryną i melisą. Tych zapachów nigdy nie mam dość.























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz